Historia książki
Poszukiwanie materiału, na którym można było zapisane informacje przekazywać i przechowywać, doprowadziło do wielu różnorodnych rozwiązań. W wielu starożytnych kulturach jako nośniki informacji służyły: kamień, metal, drewno, tabliczki z wosku i gliny. Te materiały były ciągle zastępowane takimi, które można było zginać, które były tańsze w produkcji, łatwiejsze do transportu. Najbardziej znanymi bezpośrednimi poprzednikami papieru są papirus i pergamin.
![]()
Roślina ta, zwana przez starożytnych Greków papyros, jest związana z Egiptem. Zarastała niegdyś górną deltę Nilu, szczególnie miejsca wilgotne, osiągała wysokość kilku metrów. Dziś trzcina papirusowa rośnie w małych ilościach w Palestynie i Syrii, a w Europie w Kalabriii na Sycylii. Fabrykacja tego materiału rozwinęła się znakomicie w III tysiącleciu p.n.e. (a ściślej z ok. 2400 r. p.n.e.) i osiągnęła wkrótce (choć znana była wcześniej) stopień doskonałości nigdy już później nie osiągnięty. Bez egipskiego papirusu byłby nie do pomyślenia kulturalny rozwój Greków i Rzymian, a tym samym całej Europy.
Do produkcji materiału piśmienniczego używano łodygi rośliny, która ma trójkątny przekrój, miąższ krojono na paski w miarę możliwości cienkie i jak najszersze. Następnie układano je gęsto obok siebie na desce zwilżonej wodą, starano się by brzegi pasków nachodziły na siebie. Na tę warstwę kładziono w poprzek drugą, po czym obcinano wystające końce. Całość sklepywano w wyniku czego powstawał spójny arkusz, który później suszono na słońcu. Gotowe arkusze sklejano ze sobą brzegami za pomocą kleju wykonanego z mąki, wody i octu, następnie wygładzano aż do połysku muszlą względnie kością słoniową. W ten sposób powstawał zwój, na który składało się ok. 20 arkuszy, które jeszcze powlekano klejem dla lepszej przejrzystości pisma. Wysokość zwoju sięgała najczęściej od 15 do 18 cm, jednak zachowały się egzemplarze znacznie wyższe.
O gatunku papirusu decydowały szerokość karty oraz jakość surowca (lepsze gatunki sporządzano z warstw wewnętrznych łodygi, gorsze – z zewnętrznych). Im cieńsze arkusze posiadał zwój tym był cenniejszy, zwracano także uwagę na jaskrawość i gładkość powierzchni, która zapewnić miała dobrą czytelność pisma. Na wyżej opisanych taśmach papirusu pisano w kolumnach (w poprzek taśmy) o szerokości około 35 znaków. Pisano głównie po stronie wewnętrznej (recto), gdzie włókna układały się poziomo. Strony zewnętrznej (verso), gdzie układały się one pionowo, właściwie nie używano. Celem łatwiejszego przechowywania takie taśmy zwijano na drążku (umbilicus). Tak powstała nazwa volumen, co pochodzi od łacińskiego volvere- zwijać. Tytuł umieszczano na końcu tekstu, czyli w samym środku zwoju, by był zabezpieczony przed uszkodzeniem. Koniec tekstu zwał się explicit, od explicare- rozwijać. Na zewnętrz zwoju, u góry, wystawał index lub titulus, doczepiona karteczka z tytułem, dzięki czemu można było łatwo trafić na szukany zwój. Zwoje przechowywano w naczyniach, czy skrzynkach, czyli bibliotheke. Czytelnik takiej „książki” rozwijał ją stopniowo z prawa na lewo, czytając kolumna po kolumnie.
Pod koniec XIX wieku za sprawą dwóch niestrudzonych poszukiwaczy i badaczy papirusów z Oxfordu: Bernarda P. Grenfella i Artura Hunta, powstała nowa nauka zwana papirologią.
Największe odkrycia:
HERCULANUM
W 1752 r. w tym mieście zasypanym przez Wezuwiusza (w 79 r.) odkryto pierwsze zwoje papirusowe, a dokładniej w willi Kalpurniusza Pizona, który był konsulem w 58 r. p.n.e. oraz teściem Cezara i przeciwnikiem Cycerona. Początkowo uważano, że „dziwne, czarne bryły” to spalone drzewo, a domy, w których znajdowano więcej takich „drzew” robotnicy nazywali „sklepem węglarza”. Od 19 X 1752 r. do sierpnia 1754 r. natrafiono na ok. osiemset zwojów. Jednak ich rozwinięcie okazało się bardzo trudne, pod wpływem oddechu stare księgi rozsypywały się w proszek uniemożliwiając na zawsze odczytanie ich zawartości.
Pewien kustosz Camillo Paderini zdobył sobie złą sławę: rozcinał on bezlitośnie zwoje na arkusze, rozkładał je, a po przerysowaniu znaków z powierzchni zdrapywał ją by uzyskać następną. Tę także niszczył po skopiowaniu zawartości, aż docierał do ostatniego arkusza i ten miał „szczęście” doczekać naszych czasów. W ten sposób „odczytał” aż 142 papirusy i to w ciągu roku.
Dzieło niszczenia papirusów przerwał Antonio Piaggio, który skonstruował odpowiednią machinę z dwoma blatami do rozwijania zwojów. Dzięki tej machinie treść zwojów została odczytana a papirusy nie tknięte. Jedyną wadą tej metody był długi czas, jaki trzeba było poświęcić na rozwijanie papirusowych zabytków (w ciągu siedmiu lat udało się rozwinąć pięć sztuk, m.in.. czwartą księgę Filodemosa O muzyce).
Prawie sto lat specjaliści z najróżniejszych dziedzin nauki zajmowali się otwieraniem zwojów z Herkulanum, wiele z papirusów w trakcie tych prac zostało całkowicie zniszczonych. Przetrwały wybuch Wezuwiusza, ale uległy ludzkiej ręce. Ogółem znaleziono tam ok. 800 zwojów w 1814 kawałkach, z czego większość rozwinięto i odczytano. Być może nowa metoda rozwijania starych ksiąg papirusowych pozwoli na dokończenie tej fascynującej pracy.
AL-FAJJUM
Zwany też Fajum, rejon w środkowym Egipcie położony na zachód od Nilu. Znaleziono tu ogromną liczbę papirusów. Proces odkrywania nie odbywał się w taki sam sposób jak w Herkulanum, egipscy handlarze, zorientowawszy się jak atrakcyjnym towarem są dla europejczyków karty papirusowe, poszukiwali ich w komach (tj. ruinach starożytnych wsi egipskich). Znaczną ilości papirusów odkryli na przełomie 1877/78 r., napisane one były w siedmiu językach, m.in. greckim, łacińskim, koptyjskim, arabskim i perskim. Przeważnie były to uszkodzone zwoje i poszarpane zeszyty pochodzące z Miasta Krokodyli (Krokodilopolis).
W 1897 r. wśród ruin starożytnego Oksyrynchos ekipa pod kierownictwem B.P. Grenfella i A. Hunta, znalazła ponad 2000 papirusowych dokumentów.
W latach 1899-1900 ta sama spółka zwana Dioskurami, prowadziła poszukiwania obok wsi Umm-el-Baragat, a ściślej w starożytnym mieście Tebtunis, gdzie mieszkańcy czcili bóstwo krokodyla (jak zresztą w całym Fajum). Pewnego dnia, był to 16 I 1900 r., robotnicy odkryli cmentarzysko krokodyli, które mumifikowano po śmierci, jeden z pracujących, dając wyraz swemu niezadowoleniu uderzył łopatą w mumię, ta rozpadła się ukazując zwoje papirusowe, którymi były owinięte „boskie” gady. W ciągu kilku dni odkryto kilka tysięcy takich mumii, ale tylko znikoma ich część zawierała papirusy. Owijano nimi zmumifikowane zwierzęta lub wypychano mumie. W najgorszym stanie przetrwały papirusy, którymi owijano zwierzęta, ale za to były one bardzo długie, zwłaszcza jeśli krokodyl liczył pięć metrów.
Na terenie Fajum znajdowano jeszcze bardzo dużo papirusowych dokumentów, m.in. w Filadelfii – starożytnej osadzie, w 1915 r. znaleziono tzw. Archiwum Zenona, w 1930 r. znaleziono kompletną bibliotekę chrześcijańską z 2 połowy IV w. p. Chr., być może własność jakiegoś kościoła lub gminy chrześcijańskiej. W latach 1929-1934 Włosi podjęli wykopaliska w Tebtunis, gdzie w 1934 r. odkopano doskonale zachowane papirusy z zawalonej niegdyś piwnicy, wśród nich streszczenie dzieł Kallimacha – aleksandryjskiego poety.

Już Egipcjanie utrwalali swe myśli na skórze, najstarsze zabytki pochodzą z 2000 r. p. Chr., także Żydzi, Persowie i Grecy znali i używali oczyszczonej z włosia skóry zwierzęcej jako materiału pisarskiego. Dopiero ok. III/II w. p.Chr. udoskonalono proces tworzenia skórzanego materiału do pisania, początkowo na wybrzeżu Azji Mniejszej, a zdaniem rzymskiego uczonego z I w. p.Chr. – Warrona, w Pergamonie. Grecy jońscy nazywali „książki” pisane na skórze diphterai (grec. „skóra”), nazwa „pergamin” przyjęła się dopiero ok. IV w. n.e. Rzymianie „skórzane” strony nazywali membrana.
Pergamin wyrabiano ze wszystkich rodzajów skór, ale najczęściej używano skór cielęcych, owczych i kozich.
Najdelikatniejszy gatunek pergaminu uzyskiwano ze skór nienarodzonych lub świeżo urodzonych jagniąt. Skórę moczono przez kilka dni w wodzie wapiennej i usuwano sierść przez zeskrobywanie ostrym narzędziem, następnie znowu moczono, garbowano substancją roślinną i suszono na drewnianych ramach. Po tych zabiegach, na koniec, żeby skóra była gładka, skrobało się ją ciężkim nożem, a następnie pocierano pumeksem, zaś w okresie późniejszym wybielano, posypując warstwą sproszkowanej kredy (blichowanie). I tym sposobem skóra stawała się miękka, elastyczna i biała. Miał on dużo większe zalety od papirusu, przede wszystkim był trwalszy, gładszy i jaśniejszy, a co najważniejsze do pisania i iluminowania nadawały się obie karty. Początkowo używano go w formie zwoju, to właśnie stało się przyczyną jego początkowo małej popularności, zwój papirusowy mógł być o wiele dłuższy od pergaminowego, gdyż ten drugi był ograniczony wielkością skóry. Pergamin zyskał popularność dopiero gdy przyjął postać kodeksu. Można go było łatwiej składać i nie łamał się przy zszywaniu. Początkowo wyrobem pergaminu zajmowały się głównie klasztory. Natomiast od XII wieku, w miarę powstawania miast – zawodowi pergaminiści, którzy byli związani z malarskim bractwem cechowym Św. Łukasza (w Krakowie istnieli już w 1396 r.).
Rozróżniano dwa gatunki:
p o ł u d n i o w y (włoski, charta italica)
p ó ł n o c n y (niemiecki, charta theutonika)
Południowy wyrabiany był we Włoszech, Hiszpanii i płd. Francji z delikatnej skóry, cieńszej, dokładnie wyprawionej i wygładzonej tylko z jednej strony, druga strona pozostawała chropowata i żółta.
Pergamin północny pochodził z płn. Francji, Niemiec, Polski i Węgier, był o wiele grubszy od poprzedniego i wyprawiano go z obu stron jednakowo. We wczesnym średniowieczu używano do wyjątkowo cennych ksiąg pergaminu barwionego zwykle purpurą, na którym pisano złotą lub srebrną farbą.
Na pergaminie pisano początkowo trzciną, a około V w. n.e. piórami ptaków, najczęściej gęsimi były one specjalnie przygotowane, czyli ścięte i rozszczepione na końcu. Ważną zaletą pergaminu była możliwość usuwania z niego pisma i ponownego wpisania nowego tekstu – takie rękopisy nazywa się palimpsestami (na nowo wygładzony). Z racji wysokiej ceny, w średniowieczu często stosowano taki proceder. Inną zaletą pergaminu była ogólna dostępność materiału potrzebnego do jego wykonania.
Największe odkrycia:
DURA EUROPOS
Najstarsze dokumenty pergaminowe znalezione w 1923 r. w Dura Europos nad Eufratem w Mezopotamii, stwierdzały istnienie pergaminu jeszcze przed rządami Eumenesa II(197-159 r. p.Chr.). Odkryto tam m.in. fragment zwoju (22,5 x 55,5 cm), zawierającego informacje o transakcji sprzedaży ziemi pewnego Filipa syna Amynandra.
QUMRAN
W 1947 r. w okolicach Morza Martwego beduiński pasterz z plemienia Ta’mise szukając w górach zaginionego zwierzęcia trafił do groty (w okolicach Qumran), gdzie znajdowały się gliniane dzbany z rękopisami hebrajskimi i aramejskimi, w większości ze skóry, pochodzące z okresów IV, II i I w. p.Chr. Zawierały one teksty biblijne i komentarze.
NAD RZEKĄ DIALA
W r. 1909 pasterz kurdyjski znalazł w górskiej jaskini nad rzeką Diala (niedaleko od granicy tureckiej) zapieczętowany dzban kamienny, a w nim dokumenty z okresu 88 – 22 roku p.Chr. Wykonane były ze skóry nie najlepiej wyprawionej więc trudno nazwać je pergaminem
OKSYRYNCHOS
Angielscy archeolodzy znaleźli w egipskim mieście Oksyrynchos strzęp pergaminu (8,6 x 3 cm) pochodzący z łacińskiego dzieła historycznego datowanego na ok. II w. p.Chr.
Najstarsze zachowane kodeksy pochodzą z IV w. n.e. i są to Codex Vaticanus, Sinaitius, Alexandrinus. Dopiero w VII w. zaczęły używać pergaminu kancelarie, w X w. – kuria papieska.

Po raz pierwszy otrzymano go w Chinach ok. II w.n.e. jako pozostałość po myciu jedwabnej waty, czynność tę wykonywano na matach. Polegała ona na zwilżaniu i ubijaniu jej kijami. Po zdjęciu waty na tychże matach osadzał się cienki nalot, który po wyschnięciu nadawał się do pisania. Ponieważ jedwab był bardzo drogi Chińczycy zastąpili go włóknami roślinnymi (np. łykiem morwy) i szmatami lnianymi. Masa papierowa składała się z włókien tkanin miażdżonych i tłoczonych w cienkie arkusze. Nowy materiał rozpowszechnił się bardzo szybko dzięki zapoznaniu z nim cesarza. Tajemnica produkcji papieru była zazdrośnie strzeżona przez prawie 700 lat .
Mimo to ok. 750 r. Arabowie nauczyli się jego wytwarzania od jeńców chińskich, ujawniając tajemnicę produkcji innym krajom ze świata arabskiego. W IX w. istniało w Japonii ponad 40 warsztatów produkujących papier wysokiej jakości m.in. z kory drzew kozo, mitsumata i krzewu gampi. Poprzez migrację ludów droga papieru obiegła cały świat. Do Europy dotarł jedwabnym szlakiem, który biegł przez Azję Środkową, Persję, Egipt, Afrykę i Hiszpanię. Tu w 1154 r. zbudowano pierwszą papiernię. Do Polski papier dotarł ok. XV wieku.
Papier wyrabiano z miazgi sporządzonej ze szmat i odpadków włókienniczych, które się rozdrabnia, maceruje i bieli w ługu wapiennym, a następnie rozciera w specjalnych młynach papierniczych. Tak przygotowaną miazgę, rozcieńczoną wodą, czerpie się z kadzi ręcznie (stąd nazwa „papier ręcznie czerpany”) za pomocą płaskiego sita drucianego. Wskutek potrząsania sitem woda z miazgi wycieka, a na siatce pozostaje cienka warstwa samego gąszczu tworząca arkusz papieru. Te z kolei prasuje się, przeciąga przez rozczyn kleju, aby zapobiec zalewaniu się atramentu przy pisaniu, następnie prasuje się ją ponownie, suszy i wygładza. Ślady siatki widać, gdy przyglądamy się arkuszowi papieru pod światło. W obrębie siatki znajdujemy na papierach ręcznie czerpanych z reguły znaki warsztatów papierniczych tzw. znaki wodne czyli filigrany. W tym celu wplatano drut w ten sposób, że powstawał rysunek danego znaku fabrycznego.
Średniowiecze
Feudalizm powstał na gruzach niewolniczego ustroju Imperium Rzymskiego mniej więcej w końcu V w. O sile ekonomicznej i politycznej w społeczeństwie i państwie stanowiła teraz ilość posiadanej ziemi i chłopów – poddanych. Królowie rozdają ziemie swym zaufanym-nowej szlachcie; ogromną ilość ziemi i przykutych do niej chłopów skupiał też w swoich rękach kościół i klasztory. Kościół stał się w społeczeństwie feudalnym siłą nie tylko ideologiczną, lecz także ekonomiczną i polityczną.
Te nowe stosunki wywarły wpływ na ówczesną książkę.
Ze względu na świeckie koła rządzące powstały kroniki sławiące władców, zbiory praw państwowych, opisy życia feudalnego rycerstwa, a także przeznaczone dla „panów” i ich „dam” romanse i poezje. Z drugiej strony staje się książka we wczesnym średniowieczu narzędziem w rękach kościoła; obok ksiąg służących liturgii mnożą się traktaty religijne, a z czasem (w. IX-XV) rozkwita nowa filozofia nazwana scholastyczną, najściślej powiązana z teologią, natomiast oderwana od życia i zagadnień praktycznych. Nic dziwnego, że w tym stanie rzeczy wytwarzaniem ksiąg zajmują się klasztory i że książki przeznaczone dla celów kultu i religii musiały być bogato zdobione i zaopatrywane w kosztowne oprawy. Nie wystarczał teraz już także zwój papirusowy, zapisywany jednostronnie.
Nowe materiały piśmienne – pergamin i papier – wyrugowały z biegiem czasu niewygodny w użyciu zwój, doprowadzając do powstania nowej formy książki – kodeksu. Pierwowzorem kodeksu były wiązki tabliczek drewnianych zwanych przez Rzymian – caudex (kloc drzewny), łączonych zazwyczaj po dwie, trzy i więcej za pomocą kółek i sznurków w tzw. dyptychy, tryptychy czy poliptychy. Zamiast zwijać kartkę wystarczało ją przełamać i złożyć. Kilka lub kilkanaście takich przełamanych kart poskładanych po dwie (binion), trzy (ternion), cztery (quaternion – najczęściej stosowany), a nawet więcej tworzyło pierwsze kodeksy. Zszywano je jeszcze aby się nie rozsypały. Jednak im więcej arkuszy wchodziło w skład kodeksu tym trudniej było go zamknąć. Przez długi czas podobnie jak w zwojach umieszczano w kodeksach tytuł dzieła na końcu tekstu jako tzw. kolofon, który mógł zawierać również subskrypcje, a więc imię skryby i inne dane wydawnicze. Kolejności stron czy kart najczęściej nie oznaczano, zaopatrywano tylko poszczególne składki u dołu kolumn pisma w litery lub liczby, tzw. kustosze, wskazujące ich kolejność. Od XI w. weszły w użycie reklamanty (przenośniki), tj. początkowe wyrazy następnej składki, umieszczone pod ostatnim wyrazem składki poprzedniej. W książkach drukowanych reklamanty nazwano kustoszami, a kustosze – sygnaturami.
Zapisywanie ksiąg składało się z następujących czynności: po utworzeniu składek, czyli poszytów zaznaczano w nich przez nakłucie rozmiary kolumny pisma, a następnie stronice liniowano delikatnym, tępym rysikiem, od wieku XII najczęściej sporządzanym z ołowiu (stąd nasz ołówek).
W obrębie tych linii pisarz wypełniał karty obustronnie tekstem, zostawiając wolne miejsca dla ozdobnych inicjałów i tytułów rozdziałów. Tekst pisano czarnym atramentem, litery zaś t wyrazy, które chciano wyróżnić, pisano albo podkreślano lub przekreślano glinką czerwoną, czyli lubryką, później zaś minią, tj. czerwienią ołowianą. Pracę tę, zwaną rubrykowaniem, wykonywał początkowo sam pisarz lub kopista, później (od XIII w.) specjalny rubrykator czy miniator. Gdy jakiś rękopis chciano szczególnie upiększyć, zaopatrywano go w inicjały i bordiury (obrzeżenia) malowane, nieraz dodawano kolorowe i złocone obrazki, tzw. miniatury. Malowania, czyli iluminowania rękopisów dokonywali specjaliści iluminatorzy. Taką księgę oprawiano w rozmaity sposób zależnie od przeznaczenia księgi, w drewno, płótno, skórę, czy w charakterystyczną oprawę sakwową. Okładki często były dodatkowo zdobione i wzmacniane przed zużyciem okuciami rogów, czy guzami z metalu.
Pisaniem tekstu, a raczej kopiowaniem i powielaniem, zajmowali się głównie duchowni: w klasztorach wyszkoleni specjalnie mnisi, przy katedrach biskupich i kolegiatach pracowali kopiści z niższego kleru świeckiego, z czasem wytworzył się nawet osobny zawód przepisywaczy. Z początkiem XIV wieku na skutek powstania ludnych miast, rozkwitu handlu, rzemiosł i wzrastającego obrotu towarowo-pieniężnego; nauka, literatura i – nieodłączna ich nosicielka – książka stają się coraz bardziej pożądane. Toteż rękopisarstwo wykracza poza mury klasztorne, zaczynają zajmować się nimi zawodowo także ludzie nie związani z kościołem. Ich pracą rozpowszechniały się głównie rękopisy treści świeckiej w językach narodowych, podczas gdy dzieła uczone i kościelne pisane po łacinie pozostały w rękach duchownych. Poważnymi klientami kopistów rekrutujących się często spośród studentów stały się uniwersytety, których zakres zainteresowań wykracza poza ramy literatury religijnej i scholastycznej.
Średniowieczne uniwersytety nie tylko przyczyniły się do laicyzacji skryptoriów i wypierania kopistów-duchownych, lecz stworzyły także pomyślną koniunkturę dla księgarstwa (handlu rękopisami). Tzw. stationarius przydzielony uniwersytetowi miał obowiązek utrzymywać na składzie i wypożyczać studentom za opłatą prawidłowe teksty potrzebne do nauki, a więc starać się w związku z tym o kopie oznaczonych dzieł.
Książka drukowana
Wynalezienie druku przypisuje się Janowi Gutenbergowi (Gensfleisch) z Moguncji, przyjmując jako datę tego wydarzenia rok 1440, choć nie wiadomo, kiedy Gutenberg wydał swój pierwszy druk. Zaczęto wytwarzać oddzielne litery – czcionki, które można było używać wielokrotnie do składania różnych, dowolnych tekstów. Otóż niektórzy uczeni twierdzą, że początkowo odlewano czcionki w formach, matrycach, wyciśniętych w wilgotnym piasku za pomocą drewnianych stempli. Jednakże w każdej takiej matrycy można było odlać tylko jeden okaz czcionki, tak że urządzenie to nie opłacało się.
Dopiero Gutenberg wpadł na pomysł wybijania za pomocą stempli z twardego metalu (tzw. patryc czy punconów) liter w płytce metalowej, dzięki czemu uzyskiwano trwałe matryce, których można było używać wielokrotnie do odlewania czcionek. Teraz też dopiero, odlawszy sobie odpowiednio duży zapas czcionek, można było podejmować drukowanie obszerniejszych tekstów i to w stosunkowo wcale pokaźnej liczbie identycznych egzemplarzy. Przyrząd Gutenberga przetrwał w jego podstawowej formie aż do XIX w.
Długo pozostawała też w użyciu wynaleziona przez Gutenberga prasa do odbijania druków. Składała się z dwóch płyt: dolnej — jako dającego się wysuwać fundamentu, na którym umocowuje się formę drukarską wypełnioną składem drukarskim tj. kolumnami czcionek oraz górnej, którą za pomocą przykręcenia śruby przyciska się arkusz nieco zwilżonego papieru do składu naczernionego farbą. Te dwa warunki, uzupełnione zastosowaniem czernidła drukarskiego, stanowiły zasadnicze warunki powstania i rozwoju druku, którego są też podstawowymi narzędziami. Początkowym celem nowych drukarni miało być drukowanie tekstów o największym nakładzie i użyteczności. Miała więc ta nowa sztuka od początku służyć codziennym potrzebom życia praktycznego.
Pierwsze druki to owe wspomniane już listy odpustowe, których zapotrzebowanie sięgało tysięcy
egzemplarzy; obok nich najpopularniejszy był w owych czasach szkolny podręcznik gramatyki łacińskiej, wreszcie kalendarze i różne drobne pisma okolicznościowe. Najpoważniejsze zamówienia na druk pochodziły jednak od kościoła, to też wśród wielu pierwszych dzieł drukowanych nie brak biblii, psałterzy oraz ksiąg liturgicznych. Druki te trafiały bezpośrednio do rąk tych odbiorców, dla których były przeznaczone, nie stanowiły natomiast rozpowszechnianego materiału bibliotecznego, nie wpływały na rozwój i bogacenie się księgozbiorów. Ten proces nastąpił dopiero dzięki rozwojowi nauki zwłaszcza na uniwersytetach oraz dzięki działalności humanistów, propagatorów Odrodzenia. Drukuje się więc dzieła starożytnych klasyków.
Książka drukowana, wychodząca w stosunkowo dużej liczbie egzemplarzy, nie mogła się cieszyć tym nimbem rzadkości i unikalności co rękopisy, zaś jej stosunkowo niska cena nie równoważyła niższej wartości w oczach zbieraczy i czytelników.
W XVI w. pierwszych drukarzy można uważać za rękodzielników, gdyż z reguły sami i na własny koszt składali i tłoczyli swoje książki. Produkcja książki zaczyna być jedną z ważnych gałęzi manufaktury, stając się powoli rentownym interesem. W dobie reformacji książka staje się ważnym czynnikiem oświecenia i rozwoju języka narodowego. W toczącej się walce ideowej i ruchach rewolucyjnych słowo drukowane w postaci broszur i różnego rodzaju ulotek odegrało dużą rolę.
Jednocześnie w XV i XVI w. ukazuje się wiele dzieł odtwarzających kulturalną spuściznę świata starożytnego. Drukuje się najwybitniejsze utwory literatury humanistycznej, także dzieła naukowe, stanowiące zupełny przewrót w panującym jeszcze z okresu średniowiecza światopoglądzie. Dość wspomnieć przełomowe, nową erę zwiastujące prace Kopernika, Galileusza, czy Giordana Bruno.
Dotychczasowe potęgi światowe, przede wszystkim kościół, występują oczywiście gwałtownie przeciwko tym rewolucyjnym ideom, wzmaga się ucisk cenzury, w indeksach książek zakazanych pojawiają się autorzy, których nazwiska jak najchlubniej zapisały się w dziejach postępowej myśli ludzkiej, by wymienić choćby Kopernika i Andrzeja Frycza Modrzewskiego. W niektórych krajach represje nowej myśli są tak wielkie, że tłumi to na wiele lat rozwój książki i doprowadza do nieocenionych strat w istniejących już wówczas książkach, wspomnijmy choćby masowe spalenia heretyckich ksiąg w Hiszpanii, czy Francji.
Drukarze-wydawcy starają się sprostać zadaniom rosnącym szybko w związku z tymi przemianami i ruchami. Drukarze pierwszego okresu byli nie tylko wytwórcami i nakładcami książek, lecz z reguły zajmowali się równocześnie sprzedażą swoich wytworów. Rychło jednak uciekać się do pomocy specjalnych agentów-kolporterów, którzy wędrowali z miasta do miasta z towarem książkowym nabytym od impresorów-nakładców.
Okres wojny 30-letniej, najazdów szwedzkich i związana z tym cała zawierucha wojenna ogrania także księgozbiory. W atmosferze tej podupada kultura, z nią drukarstwo, zarówno pod względem produkcji jak i estetyki książki.
Przoduje w tych zmianach Holandia, gdzie szybko wzrasta przemysł i handel oraz, także dzięki względnej swobodzie druku, ściągała z różnych stron uczonych i myślicieli prześladowanych za ich przekonania naukowe i religijne. Stała się ona przystanią dla np. wygnanych z Polski arian. W ślad za tym nastąpił rozkwit uniwersytetów, nauk filologicznych, a także przyrodniczo-matematycznych. Upowszechnia się tutaj nowy typ wydawniczy – gazeta – ruchliwe i szybkie źródło rozlicznych wiadomości. Nie dziw więc, że w tym okresie Holandia obejmuje prymat również w produkcji książki. We Francji i nad całym drukarstwem XVII w. góruje paryska Imprimérie; Royale (Drukarnia Królewska) powołana do życia przez Ludwika XIII z inicjatywy kardynała Richelieu w 1640, kiedy ówczesny kulturalny świat obchodził dwóchsetlecie wynalezienia druku. Rozporządzała ona znacznymi środkami i najlepszymi fachowcami; nieskrępowana cenzurą jak inne, mogła wspierać rządy absolutystyczne i głosić przeciwko wrogom wewnętrznym — hugonotom. Jej wielotomowe okazałe wydawnictwa z różnych dziedzin, wykonywane starannie piękną czcionką, bogato zdobione, miały imponować.
Rozkwit francuskiego drukarstwa nie tylko był wyrazem absolutyzmu, którego szczytowe nasilenie przyniosło panowanie „króla-słońca” Ludwika XIV, wiązał się jednocześnie z narodzinami nowych racjonalistycznych prądów filozoficznych (Descartes), z ożywieniem się badań naukowych i potrzebą publikacji coraz to nowych dzieł licznych polihistorów. Wspaniały rozkwit teatru francuskiego (Racine, Corneille, Moliere), poezji (La Fontaine), prozy (Pascal, Bossuet, Mme de Sévigné), a także powstanie szeregu czasopism naukowych i literackich, towarzyszy początkom nowej ery w dziejach kultury – oświeceniem.
We Włoszech, podobnie jak we Francji, nad wszystkimi drukarniami góruje jedna, nosząca nazwę Tipografia Poliglotta della Sacra Congregazione de Propaganda Fide, założona w 1626r. do walki kontrreformacyjnej i działalności misyjnej, wyposażona w tym celu w czcionki wielu języków (w tym licznych wschodnich).
Brak też wybijających się drukarzy w Anglii XVII wieku. Przeważają drukarze poprzestający na produkcji traktatów lub pamfletów politycznych i religijnych. Zalew literatury politycznej jest zrozumiały na tle walk rewolucyjnych, jakie wstrząsają wyspą brytyjską. Wydarzeniem nadzwyczajnym było tutaj pierwsze wydanie dzieł Szekspira w 1623 r.
Także i w Polsce piśmiennictwo w tych czasach podupada, gdy za króla Zygmunta III wzmaga się reakcja katolicka, kierowana przez jezuitów, oraz srogość cenzury kościelnej. Ogłasza się indeksy książek zakazanych, a także wiele wydawnictw ulega zniszczeniu. Stosy, na które rzucano „bluźniercze” książki, wydarzenie rzadkie w drugiej połowie XVI stulecia, stały się około połowy następnego wieku widowiskiem częstym, organizowanym ku uciesze sfanatyzowanych tłumów.
Z chwilą przeniesienia stolicy do Warszawy, jako tako trzymające się drukarstwo krakowskie podupada i nie może wytrzymać konkurencji z drukarniami jezuickimi, pijarskimi, dominikańskimi i franciszkańskimi, prosperującymi dzięki różnego rodzaju przywilejom i panoszącej się dewocji. Nie udała się też próba pierwszego polskiego czasopisma pt. Merkuriusz Polski.
Przełom w dziejach introligatorstwa wyznaczają: zmieniająca się funkcja społeczna książki oraz wpływy wschodnie (perskie i arabskie), które za pośrednictwem Wenecji oddziaływały na oprawę renesansową, zmieniając jej strukturę (deski zastępuje karton), technikę i kompozycję zdobnictwa. Coraz większa skłonność do przepychu wprowadza na okładziny coraz większe bogactwo złoceń i motywów zdobniczych, wśród których poczesne miejsce zajmuje tzw. superexlibris — wyciśnięty na skórze znak, najczęściej herbowy – właściciela. Gęsto usiana powierzchnia okładziny powtarzającym się motywem wyzłoconym — to styl „semis”, wprowadzony przez introligatorów dworu francuskiego.
W wieku XVII i XVIII ustrój feudalny przybiera cechy tzw. oświeconego absolutyzmu. Przy władzy pozostają nadal klasy uprzywilejowane, zależne od panującego. Stan średni nie ma większego znaczenia, jakkolwiek wśród zamożniejszego mieszczaństwa wzrasta uświadomienie polityczne. O pospólstwo i chłopa nikt się nie troszczy, warstwy te są pozostawione bez żadnych praw, aż do rewolucji mieszczańskich pod koniec wieku.
To samo cechuje dziedzinę kultury, której konsumentami są głównie klasy posiadające. Oświecenie rozszerzając się po Europie wywołuje pęd do badań naukowych, dla których organizuje się oddzielne akademie. Ułatwiają te badania i rozpowszechniają ich wyniki mnożące się teraz czasopisma naukowe. Następuje zwrot do empiryzmu, a w związku z tym wielki rozwój nauk przyrodniczych. Stopniowe upowszechnianie się tych zdobyczy idzie w parze z innym kierunkiem w dziedzinie filozofii: z racjonalizmem. Nauka opiera się na rozumie ludzkim, porzuca dawny mistycyzm i wiarę opartą na objawieniu. Wielka Encyklopedia Francuska wydawana od r. 1751 do 1772 przez prekursorów rewolucji: Diderota i d’Alamberta zwróciła uwagę na zagadnienia praktyczne – na ogół dotąd zaniedbywane – na technikę i przemysł.
Postępy nauki, przemysłu i rzemiosła oraz idee wolności myśli, słowa i druku, przenikające warstwy oświecone w czasach Woltera, Rousseau i encyklopedystów wywołały rozwój piśmiennictwa, produkcji wydawniczej i drukarstwa. Powstaje nowy rodzaj przedsiębiorstw uniwersalnych obejmujących wszystkie gałęzie wytwarzania i rozprowadzania książek, charakterystyczny dopiero dla XIX i XX w. Umożliwiają one popularyzację wiedzy i upowszechnienie literatury. Z czasem myśli się także o potrzebach popularyzacji nauki i o czytelnictwie szerszych kręgów społeczeństwa, co ma swoje źródło głównie w rozwoju przemysłu maszynowego i zapotrzebowaniu na kwalifikowanego robotnika, a co w wyniku zwiększa zainteresowanie książką jako źródłem wiedzy ogólnej i fachowej.
Do znacznego rozkwitu doszedł „przemysł książkowy” przede wszystkim we Francji, a to dzięki rodzinie drukarskiej Didotów, której członkowie wprowadzili nowego typu antykwę (o charakterystycznych znacznych różnicach między liniami grubymi a cienkimi), udoskonalili stereotypię i wydali szereg pięknych książek ilustrowanych miedziorytami. Najwybitniejszy z „dynastii” Didotów – Franciszek Ambroży (1730-1804) jest wynalazcą papieru welinowego (gładki, na wzór pergaminu, bez śladów prążków), on też udoskonalił system mierzenia czcionek wynaleziony przez Fourniera i ustalił tzw. punkt drukarski o wymiarze 0,37 mm, dotychczas stosowany.
Jest to okres panowania nowego stylu: rokoko. Wdzięk, elegancja i bogactwo krągłych linii przejawiają się również w wyglądzie książek, zwłaszcza zaś w ilustracjach. Wytworne wydania przeznaczone dla smakoszy, bibliofilów ozdabiane są winietami i całostronicowymi sztychami znanych artystów. Oprawa książek wykonywana jest częstokroć na zamówienie, bogato ornamentowana, suto złocona, układa się na niej nowy wzory koronkowe – „ála dentelle”.
Nawrót do prostoty i umiaru widzimy w ostatnich dziesiątkach stulecia, jako wyraz nowego stylu: klasycyzmu. Wprowadza on elementy sztuki starożytnego Rzymu: wazy, kandelabry itp. Charakterystyczną nowością w oprawie jest ponadto przeniesienie zdobnictwa z okładzin na grzbiety książek, bowiem z reguły stoją one teraz na półkach dodając blasku pałacowym wnętrzom. W całej europie wybitni drukarze i wydawcy usprawniają drukowanie. Wprowadzane są nowe wzory i kroje czcionek klasycznych, ten ostatni wynajduje także stop do odlewania czcionek o podwyższonej twardości, oraz sposób drukowania nut, a nawet map. Książki stają się arcydziełami sztuki typograficznej, a wiele rozwiązań tamtych czasów stosowane jest do dziś.
Wiek XIX, wiek narodzin wielkiego przemysłu, to rozkwit kupiectwa i mieszczaństwa, umożliwił on szerokim warstwom dostęp do zdobyczy wiedzy i techniki. Znamieniem tej epoki jest zarazem wyrastanie do potężnego znaczenia — prasy i czasopiśmiennictwa, dyktujących w imię pośpiechu techniczne udoskonalenia w drukarstwie. Z jednej strony rozwija się piśmiennictwo naukowe i techniczne, ku czemu skłania potrzeba szybkiej informacji naukowej i rzeczowej, rozbudowa warsztatów uczonych i napływ do szkół wyższych coraz liczniejszych rzesz studiujących.
Do fabrycznego wytwarzania książek potrzebne były nie tylko zmechanizowane, szybko produkujące warsztaty, którym zresztą, przyszła z decydującą pomocą maszyna parowa; potrzebny był ponadto surowiec w odpowiedniej jakości i ilości — papier.
Ręczne czerpanie dawało tylko niewielkie pojedyncze arkusze i wymagało stosunkowo dużego nakładu czasu. Przyśpieszyła ten proces dopiero maszyna papiernicza produkująca szybko papier różnego rodzaju, w różnych wymiarach, a nawet w kilkusetmetrowych taśmach. Jako surowca używa się miazgi papierniczej bądź z roztartych w kadziach, tzw. holendrach, szmat i celulozy, bądź ze ścieru drzewnego. Masa tego surowca rozcieńczona wodą spływa przy produkcji maszynowej na sito w postaci taśmy posuwającej się bez przerwy naprzód w położeniu poziomym. Wskutek ruchu i drgania sita woda wycieka z masy, a taśma papieru przechodzi między nagrzanymi wałkami pokrytymi pilśnieni w celu wysuszenia. Papier do pisania musi być wytwarzany z dodaniem kleju (by nie rozpływał się atrament), satynowany zaś (z połyskiem) jest przesuwany przez rozgrzane mocno kalandry, tj. maszyny składające się z walców żelaznych i z prasowanego papieru. Papier tzw. kredowy, błyszczący, używany do ilustracji, pokryty jest cieniutką warstwa glinki.
Wreszcie do rzędu wynalazków pierwszorzędnej wagi dla przemysłu książkowego, zwłaszcza zaś dla umasowienia ilustracji i trudnych składów (nuty, pisma egzotyczne itp.), należy zaliczyć tzw. druk płaski – litografię, którą zawdzięczamy Alojzemu Senefelderowi. Pierwsze próby odbijania z kamienia podejmował on już w końcu XVIII w.
Wszystkie powyższe zdobycze techniki ułatwiały wprawdzie masową produkcję wydawniczą, ale z drugiej strony pogoń przedsiębiorców za zyskiem doprowadziła do obniżenia jakości tej produkcji.
Spowodowało to narodzenie się ruchu zmierzającego do wznowienia książki pięknej, wzorowanej na książce dawnych stuleci. Przewrót ten nie wyszedł od drukarzy, lecz od estetyków pod przewodnictwem Williama Morrisa w Anglii. On i jego zwolennicy głoszą powrót do wytwarzania ręcznego, w mylnym przekonaniu, że maszyna jest wrogiem robotnika i piękna.
W 1891r. zakładają na przedmieściu Londynu Hammersmith sławną drukarnię Kelmscott Press, nastawioną wyłącznie na prace ręczną, a ich ideałem i wzorem jest książka średniowieczna i mistrzowskie dzieła pierwszych drukarzy. Styl Morrisa znajduje naśladowców w całej Europie, lecz jego przesada w formie typograficznej l niesłuszne eliminowanie z wytwórczości maszyn powodują szybkie zanikanie tych wpływów. Jedno pozostaje jako czynnik rozwojowy: dążenie do artystycznego charakteru, już nie tylko wydawnictw zbytkownych, lecz także książek użytkowych. Drukarnie zatrudniają fachowych doradców graficznych, którzy czuwają nad doborem czcionek, układem i zdobieniem kolumn oraz należytym odbiciem.
Książka wychodząca w wieku XX ma już wszelkie dane do osiągnięcia doskonałości.
